środa, 1 lutego 2012

Dzień 1 cz.2:

Jak Ja się cieszę,że ten epicko chujowy dzień dobiegł końca. Poziom wkurwienia sięgał zenitu w pracy.A to jedni chuje obcieli pieniądze, co w tym
wypadku opłaca się jak kręcenie bączków na lewym kciuku,a to współpracownicy z działu znowu odpierdalają manianę i nie dadzą normalnie pracować,bo im się kurwa wiecznie śpieszy. W sumie racja, ja będąc pierdolonym no-lifem, więc nie muszę spędzać reszty dnia w domu, bo po chuj? Pieniędzy nie mam, to nie ma za co pić.
Plusem,a to chyba dodatkiem jest zajebista pogoda. -20C w porze nocnej powoduje u mnie dziki uśmiech i jakże przecudowną radość. Nie powinienem często po wyjściu szczerzyć morde,bo jeszcze mi ryj zamarznie i będę wyglądać, jak 66,6% niedojebanych ludzi na fejsbuku. Chryste.

Chuj, lecę spać. Oczekuję jutro ciekawych perspektyw na życię oraz powodów,aby poziom wkurwienia był niższy.Kurwa mać,wyższy,bo o czym będe pisać?

Dzień 1: 

Założyłem bloga, abyście mogli czytać moje wypociny. Wiem,że macie ciekawsze zajęcia typu: przeglądanie milion razy zdjęcia koleżanki na fejsbuku, która w chwili robienia "fotografii" nagle dostała dziwnego skrzywienia mordy. Dodając do swoich czynności przeczytania przekurwazajebistych artykułów o kolejnym celebrycie,który to kurwa poszedł kupić bułki, masło i mieloną szynkę "Bomba". Interesujące kurwa. 

Pozdro.